Nic w „Wiedźminie 3” nie było oryginalne. Dlatego całość jest unikatem

źródło: Rightsword, NexusMods.com

W nauce o literaturze istnieje termin „centon”, oznaczający – jak czytamy w słowniku PWN – „utwór literacki skompilowany z cytatów pochodzących z różnych dzieł”. Wiedźmin 3: Dziki Gon to nic innego, jak cyfrowy centon. Wszystko, co pokazali twórcy w swojej grze, już kiedyś było. Ktoś to wymyślił, napisał, nagrał.

Określenie „cyfrowy centon” zapożyczyłem z pracy Rafała Kochanowicza z Uniwersytetu Wrocławskiego pt. „Zmiennik wybawiony albo tryumf wiedźmina. Cyfrowy dialog z kulturą i obyczajowością (Wiedźmin 3)” i w dużej mierze na podstawie tego tekstu piszę poniższy. No to do rzeczy.

Nie trzeba specjalnie mocno wgłębiać się w świat gry Wiedźmin 3: Dziki Gon, by zauważyć oczywiste odniesienia do dzieł literackich, filmowych, muzycznych czy po prostu do innych gier. Z okazji 5. rocznicy wydania ukochanego przez polskich (i nie tylko) graczy tytułu (19 maja 2015 roku), warto przypomnieć sobie tę produkcję raz jeszcze. Spójrzmy na nią wyłącznie jako kompilację istniejących już dzieł – bo tym właściwie jest. Pomijając najważniejsze postaci, takie jak Geralta z Rivii, Jaskier, Yen czy Triss, których znamy dzięki Sapkowskiemu, świat Dzikiego Gonu przepełniony jest odwołaniami do literatury, filmu czy pogańskich legend. Wydaje się, że każda lokacja, każda misja fabularna czy niemal każdy dialog istniał już w kulturze wcześniej, a w świecie Białego Wilka zostały opowiedziane na nowo. To zresztą nic nowego, a sam Andrzej Sapkowski o retellingu mówił w ten sposób:


„Retelling jest słowem obcym, mającym jednak tę przewagę nad rodzimymi, że w sposób krótki, zwięzły, wdzięczny a konkretny definiuje pojęcie, które – marnując słowa – musielibyśmy określić jako ponowne opowiedzenie bardziej lub mniej znanych historii. Przy czym ponownie opowiada się mity, legendy, podania, bajki i mniej lub bardziej kanoniczne dzieła literackie – w tym także retellingi zrobione wcześniej przez innych autorów”


Każdy miłośnik gry na podstawie cyklu Andrzeja Sapkowskiego zna wieś Bronovitz, która wprost nawiązuje do Wesela Stanisława Wyspiańskiego. Jej opis jest niczym innym jak właśnie opowiedzeniem na nowo historii znanej ze szkolnej lektury:


Niewielka, malownicza wieś, jedna z najładniejszych w regionie, jest często opiewana w utworach poetów i bardów. Najbardziej znanym dziełem, którego akcja ma miejsce we wsi Bronovitz, jest wodewil Zrękowiny autorstwa Stanisława Islasa. Wieś szczególnie upodobała sobie oxenfurcka bohema, która uwielbia spędzać tu sezon letni — wówczas to organizowane są konkursy na najpiękniejszą czapkę z piór oraz nocne poszukiwania złotego rogu, odbywające się w pobliskich lasach.


Kupczenie duszami

Wiedźmin 3: Dziki Gon zapożycza z innych tekstów kultury na potęgę. To nie tylko ta słynna wieś Bronovitz, wzorowana na podkrakowskiej wsi Bronowice (obecnie dzielnica Krakowa), w której Wyspiański przeżył opisane przez siebie wesele (swoją drogą polecam wycieczkę do Rydlówki, bardzo przyjemne miejsce). Twórcy gry czerpali inspiracje właściwie w każdym aspekcie tworzonego świata: od motywów literackich, przez postacie, dialogi, slogany, na muzyce i scenerii kończąc. Może nieco przesadzone jest twierdzenie, że miejscami główny wątek fabularny to przerobiona opowieść o Jasiu i Małgosi albo o Królewnie Śnieżce, ale już odwołania do legendy o mistrzu Twardowskim czy do Dziadów Adama Mickiewicza to pewnik. Co do tego pierwszego, tu nie ma wątpliwości: Pan Lusterko to postać nie tyle nawet inspirowana, co praktycznie skopiowana z legendy o Panie Twardowskim. Cały dodatek Serca z Kamienia to pasjonująca, choć znana polskiemu czytelnikowi historia o zaprzedaniu duszy Diabłu. Co do mickiewiczowskich Dziadów z kolei, na ten obrzęd zaprasza gracza w Wiedźminie guślarz. Nie bez znaczenia jest tu miejsce, w którym odbywa się rytuał pogańskich zaduszków. Dziady odprawiane są w grze na opuszczonej wyspie, na której jedynym charakterystycznym miejscem jest wysoka wieża otoczona spaloną wioską. Dlaczego to istotne? Ano dlatego, że w tym grodzie zginął ciemiężyciel okolicy, znienawidzony przez chłopstwo, a na końcu zeżarty przez myszy władca. Zadanie, w którym poznajemy tę historię, nosi tytuł Mysia Wieża. Budzi skojarzenie z królem Popielem, prawda? Właśnie w tej parszywej okolicy guślarz z pomocą Geralta pozyskuje przychylność zmarłych. Skąd wiadomo, że to właśnie do Mickiewicza odnosi się ta konkretna sekwencja? Ano stąd, że recytowane przez guślarza formułki inspirowane są właśnie literackimi Dziadami, a nawet w trzech wersach cytuje wieszcza.

Czym jest me czucie?
Ach, iskrą tylko!
Czym jest me życie?
Ach, jedną chwilką!
Lecz te, co jutro rykną, czym są dzisiaj gromy?
Iskrą tylko.
Czym jest wieków ciąg cały, mnie z dziejów wiadomy?
Jedną chwilką.
Z czego wychodzi cały człowiek, mały światek?
Z iskry tylko.
Czym jest śmierć, co rozprószy myśli mych dostatek?
Jedną chwilką.
Czym był On, póki światy trzymał w swoim łonie?
Iskrą tylko.
Czym będzie wieczność świata, gdy On go pochłonie?
Jedną chwilką.


Dziady. Część III [fragm.], Adam Mickiewicz

Autor ilustracji z Dziadów (obok): Charles-Boris de Jankowski


W dodatku Serca z Kamienia można z kolei zauważyć nawiązanie, które nie wyraża się nawet konkretnymi cytatami, ale postaciami – ich ubiorem, zachowaniem, wyglądem. Patrząc na Olgierda von Evereca nie da się nie widzieć w nim szlachcica rodem z XVII-wiecznej Rzeczpospolitej z prozy Henryka Sienkiewicza. Konkretnie: von Everec to nikt inny jak Kmicic z Potopu. Żupan, szabla przy pasie, nie mówiąc o charakterystycznej, wygolonej fryzurze oraz kompania. Choć nie, skłamałem pisząc o tym, że brakuje cytatów, cytaty są. Może waść chcesz poczekać aż siąpić przestanie? – rzekł Olgierd (Wołodyjowski w filmie Jerzego Hoffmana). Wiedźmin Geralt (tu akurat Kmicic) odpowiada: Mnie wszystko jedno. Jak widać, całe postaci wzorowane są na tych istniejących już w kulturze: dla przykładu Kasiarz Quinto, którego twórcy Wiedźmina żywcem wyciągnęli z dwóch części Vabank Juliusza Machulskiego. Ten typ spod ciemnej gwiazdy w filmach nazywa się Henryk Kwinto.

Twórcy trzeciego Wiedźmina ani przez chwilę nie ukrywają się zresztą z tym, że czerpią z kultury, ile tylko się da. To widać nawet w samych tytułach fabularnych zadań pobocznych: na przykład Zagłada Domu Reardonów, którą fani klasycznego horroru powinni skojarzyć z opowiadaniem Edgara Allana Poego Zagłada Domu Uscherów. Na temat tych powiązań napisał już szeroko dr Piotr Kubiński w tekście na ha!art, więc tu pozwolę sobie zacytować:


„Analogie nie ograniczają się wyłącznie do tytułów. Podobnie jak w tekście amerykańskiego pisarza, tak i tu bohater trafia do domostwa, które czasy świetności ma dawno za sobą i którego gospodarzami – jak wnioskuje Geralt na podstawie portretu wiszącego na ścianie – byli brat z siostrą (zamek z opowiadania także zamieszkiwało rodzeństwo)”.


Odniesień do prozy grozy (nie mogłem się powstrzymać przed tym rymem, wybaczcie) Poego jest zresztą więcej, ale zostawmy to już. Kubiński zauważa, że questy poboczne bardzo często nawiązują nawet nazwą do innych dzieł – np. Gangi Novigradu (Gangi Nowego Jorku Martina Scorsese) czy Spis cudzołożnic (powieść Jerzego Pilcha pod tym samym tytułem), a świat gry mówi do nas językiem popkultury (Seksmisja, Monty Python i Święty Graal itd.).

Krzyżacki gon

A co z tytułowym Dzikim Gonem? Czy to w stu procentach wymysł Andrzeja Sapkowskiego i ekipy z CD Projekt RED? Nie do końca. Oczywiście, umówmy się: w XXI wieku w ogóle trudno o coś w stu procentach autorskiego. Powiedziałbym nawet, że coś takiego już praktycznie nie istnieje: jednak sama idea Dzikiego Gonu pojawia się także u wspomnianego Sienkiewicza w Potopie. Po pierwsze, tak jak wiele elementów z uniwersum Wiedźmina, Dziki Gon to istniejąca niegdyś w Europie Środkowej legenda. Henryk Sienkiewicz nadał jej kształtów tymi słowami: I w tych lasach, i na pustych polach lecieli jak ów orszak piekielny rycerzy krzyżackich, o których lud powiada na Żmudzi, iż czasami, wśród jasnych nocy miesięcznych, zjawiają się i pędzą przez powietrze zwiastując wojnę i klęski nadzwyczajne”. Sienkiewicz też jednak inspirował się wcześniejszymi podaniami ludowymi o Dzikim Gonie, czy raczej Dzikim Łowie: bo tym w istocie był – co widać w świecie Geralta. Oczywiście Ciri jest w tym scenariuszu „zwierzyną”.

Po podaniach i Sienkiewiczu kolejny autor sięgnął do Dzikiego Gonu. Po raz drugi już w tym tekście przywołuję Stanisława Wyspiańskiego i jego Wesele, bo to właśnie w tym utworze czytamy: Gonitwy po niebie konne / rycerze jacyś ogromni / stoją równo w dwa szeregi / i dalekim łanem drzewców / godzą na się wielkim pędem. W kulturze brytyjskiej na czele Dzikiego Łowu miał stać Król Artur, a w tekście historycznym Peterborough Chronicle (na ówczesne standardy) z XII wieku możemy wyczytać taki fragment:

„Wielu ludzi zarówno widziało, jak i słyszało znaczącą liczbę polujących łowczych. Łowcy byli czarni, wielcy i ohydni, ujeżdżali czarne konie, czarne kozły, a ich ogary były czarne jak kruki, o oczach jak spodki i przerażających. […] a w nocy mnisi słyszeli ich odgłosy i dęcie w rogi”.

Nie mogę także oprzeć się wrażeniu, że Dziki Gon pokazany w Wiedźminie 3 pod kilkoma względami przypomina Czarnych Jeźdźców z uniwersum Władcy Pierścieni J.R.R. Tolkiena. Nie wspominając już o tym, że Dziki Gon pojawia się także w prozie Sapkowskiego.

Opowiedzieć ci fraszkę?

Mickiewicz, Wyspiański i legenda o Twardowskim to dopiero wierzchołek góry lodowej nawiązań do polskiej kultury. Na jednej z tablic ogłoszeniowych w świecie Dzikiego Gonu gracz może się natknąć na przykład na wiersz, który każdy chciał kiedyś usłyszeć z ust swojej nauczycielki lub nauczyciela od polskiego. Mowa o dziele Juliana Tuwima, znanym jako Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali.


Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraelitcy doktorkowie,
Wiednia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali [fragm.], Julian Tuwim


Tablice ogłoszeniowe w świecie Wiedźmina 3 to kopalnia tego typu smaczków. Przykładów można mnożyć: kapela weselna Janko Muzykanta, który śpiewa Białego Misia i Cudownych rodziców mam.

Czterej redańczycy i troll

O muzycznych nawiązaniach nie sposób nie wspomnieć. Te, podobnie jak inspiracje z literatury, zrozumiałe są wyłącznie dla odbiorcy polskiego. No bo kto poza Polakami kojarzy żurawiejki?

Choć z tytułu nie każdy musi od razu ten utwór kojarzyć, to wystarczy 10 sekund na YouTubie, by sobie tę muzykę przypomnieć. Żurawiejka to krótki, żartobliwy i pełen werwy utwór śpiewany przez polskich kawalerzystów okresu międzywojnia. Przykładem niech będzie tekst żurawiejki 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego: Zawsze dumny z szefa swego / To szwoleżer Piłsudskiego. / Więcej panów niż frajerów / To jest pierwszy szwoleżerów. / Trochę panów i malarzy / To jest pierwszy pułk koniarzy i tak dalej.

Twórcy Dzikiego Gonu byli dość okrutni wobec polskich kawalerzystów, bo zadziorny styl żurawiejek został w grze przejęty przez trolla, który natłukł sobie do łba, że jest żołnierzem Redanii. Olbrzym dostał nawet od swojej armii zadanie: bronić łodzi. Uznał, że najlepiej więc bronić ich przy pomocy prowizorycznego muru, który dzielny, choć głupi jak but Szeregowy Łupek postanowił zrobić z łodzi.

Tak, z tych łodzi, których miał bronić. Dumny z siebie troll śpiewa więc własną wersję żurawiejki: Niflgaardczyka goń, goń, goń!, a także kilka innych piosenek wojskowych. Inne muzyczne zapożyczenia słyszymy na ulicach miast: choćby Wesołe jest życie staruszka Kabaretu Starszych Panów lub czołówka z serialu Czterej Pancerni i Pies.

Zachwycający bigos

Ten tekst mógłby mieć jeszcze o wiele, wiele więcej podpunktów – ale ani ja bym tego składnie nie napisał, ani Ty, drogi czytelniku, nie miałbyś na tyle wytrwałości, by to przeczytać. Dlatego słowem zakończenia przypomnę o pojęciu cyfrowego centonu, o którym pisałem na początku. Mówiąc w dużym uproszczeniu, grę Wiedźmin 3: Dziki Gon można porównać do bigosu, do którego kucharz wrzucił wszystko, co miał akurat pod ręką, tworząc ze składników nową potrawę. Czy to ujma dla kucharza? Pewnie, że nie. Fakt, że na tak wiele elementów świata przedstawionego przez CD Projekt RED budzi jednak pewną obawę. Czy taka gra może być interesująca dla odbiorcy spoza Polski?

Okazuje się, że może. Wszystko dlatego, że „smaczki” dla polskiego gracza pozostają tylko tym: smaczkami. Nie wpływają na rozgrywkę, nie sprawiają, że treść jest mniej zrozumiała. Są dodatkiem łechtającym polską kulturę i nagradzającą odbiorcę, który połapie się w tych nawiązaniach. Gracz, który jest biegły w kulturze i dostrzeże na przykład, że von Everec to de facto XVII-wieczny szlachcic, poczuje się dzięki temu znalezisku… mądrzejszy. Kto nie lubi być mądry? Tymczasem treść, jako że pozostawiona w konwencji fantasy i tłumacząca wszystko na nowo, odrywa się od swoich literackich czy filmowych inspiracji i zaczyna wieść odrębne życie – czyli po prostu staje się zrozumiała dla każdego odbiorcy, bez względu na wcześniejsze zetknięcia z polską kulturą. Dzięki temu Wiedźmin 3: Dziki Gon (a właściwie także cała literacka saga) stał się bardzo ważnym elementem współczesnej kultury.

ZOBACZ TEŻ: