Kultura w sieci. Widz w domu aktora, aktor w domu widza

Pandemia koronawirusa, choć brzmi to okrutnie, może być dla teatrów szansą na przyciągnięcie tych, którzy ostatnio na spektaklu byli ze szkolną wycieczką. Z drugiej strony – może zabić tradycyjne sceny.

Powiedzieć, że kina czy koncerty gwiazd popu są bardziej popularne od teatralnych premier, to nic nie powiedzieć. Liczby są dla „klasycznych” instytucji kultury druzgocące: teatry, filharmonie i opery w 2019 roku straciły ponad 3,5% swojej widowni względem roku poprzedniego (dane GUS). W tym samym czasie kina, będące w dużo lepszej sytuacji już „na starcie”, zyskały ok. 4,5% widzów w stosunku do 2018 roku. 14 milionów widzów zebrały w 2019 roku teatry, opery i filharmonie w Polsce na niemal 70 tysiącach seansów. Dla porównania same kina przyciągnęły łącznie ponad 61 mln widzów (wyświetlając filmy ponad 2 mln razy).

W obliczu pandemii wszystkie instytucje kultury zaczęły walkę o przetrwanie, przenosząc się, na ile to możliwe, do sieci. „Deski” teatru zostały rozłożone w ekranach komputerów, na słuchawkach można posłuchać operowych arii, a z tabletem w ręce można wybrać się do kina przeniesionego wprost do naszego łóżka. To już nie wyprawa, nie rezerwacja biletów dwa tygodnie wcześniej, nie zapach popcornu i perfum obcych ludzi. Teraz klikamy „stop”, idziemy zrobić herbatę, wracamy, „play. Stop”, przygotowujemy kanapki, play. Stop, dzwoni rodzina, wszystko dobrze, u nas wszyscy zdrowi, play. O czym to wszystko było? Nie wiem, połowę zagłuszył remont u sąsiada. Tak wyglądają widownie instytucji kultury Anno Domini 2020.

Najtrudniejsze dla artystów i instytucji kultury pytanie dotyczy teraz tego, czy teatry, opery, ale też kina studyjne wyjdą z tego obronną ręką. Sprawdźmy, jak te pierwsze chcą przypomnieć o swoim istnieniu teraz, gdy ich drzwi pozostają (w znakomitej większości) zamknięte.

1. Sweet Land -opera z Los Angeles zamienia się w film

To już ostatni dzień, w którym możemy to robić – powiedział Jenny Wong, jeden z twórców sztuki Sweet Land, do reszty artystów przed wyjściem na scenę. Po prostu stójcie trzy kroki od siebie – dodał. Tego dnia władze Los Angeles nakazały zamknięcie barów, siłowni i kin. Pozostałe występy w operze Yuvala Sharona w Los Angeles State Historic Park zostają zawieszone. Sweet Land, który okazał się sporym sukcesem, przenosi się do świata wirtualnego. Sztuka zamieniła się w film, który artyści z LA nagrali pod koniec lipca Sweet Land, po czym zamieścili go w Internecie na zasadzie VOD (video on demand).

Zamknięcie spowodowane koronawirusem to dla opery z Los Angeles podwójna strata. Po pierwsze, tak jak pozostali, aktorzy nie mogą występować przed „żywą” publicznością – to jasne. Po drugie, ekipa z The Industry (bo tak nazywają się twórcy Sweet Land) szczególnie mocno związana jest z miejscem, w którym występuje – prowizoryczna wręcz opera w parku, złożona w większości z desek, bez dachu i na planie okręgu budzi skojarzenie ze Stonehenge. Całość jest na tyle wyjątkowa, że przyciągała tych, którzy sztukę niekoniecznie chcą chłonąć w budynkach z barokowym wystrojem i w krępującym garniturze, a zamiast tego wśród drzew i śpiewu ptaków. Tego nie da się odtworzyć na żadnej platformie streamingowej. O Sweet Land możesz przeczytać więcej tutaj.

2. Teatr La Scala i Verdi na kamerkach

Czas na powiew klasyki (w kompletnie nowym wydaniu, rzecz jasna). Artyści włoskiego teatru La Scala (to jeden z obowiązkowych punktów wycieczek turystycznych w Mediolanie, budynek powstał w 1778 r.) przypomnieli o swoim niezwykłym talencie nagraniem utworu Simon Boccanegra Giuseppe Verdiego. Gdyby wyciąć z filmiku wideo, można by pomyśleć, że to całkiem profesjonalnie zrealizowane nagranie z koncertu. Nic bardziej mylnego – 92 artystów w 5 różnych krajach nagrało we własnych domach swoje partie włoskiej opery. Ten piękny utwór, który przywołuje jedność Włochów w obliczu tyranii, jest teraz odą do odrodzenia, solidarności i w końcu miłości w środku globalnego kryzysu – piszą artyści z La Scala.

3. Dzienniki z czasu izolacji

Po klasycznych dla teatralnych social mediów zwiastunach i zaproszeniach na spektakle w zakładce „WIDEO” na YouTube widać nagłe ożywienie. Po początku pandemii koronawirusa Teatr Ludowy w Krakowie zaproponował widzom coś kompletnie nowego. Dzienniki Czasu Izolacji (reż. Marcin Wierzchowski) to wyjątkowa seria kilkuminutowych miniatur nawiązujących do czasu kryzysu. Maja Pankiewicz wciela się w 26-letnią Alex Snaut (w kilku odcinkach występują też inni aktorzy), która przebywa w izolacji na stacji Solaris. Jej zadanie to zbadanie natury tajemniczego oceanu, który w niewyjaśniony sposób prowadzi eksperyment na ludzkiej świadomości. Dzienniki Czasu Izolacji, co można wywnioskować z samego tytułu, formą przypomina kosmiczny dziennik pokładowy – taki, jak na przykład w filmie Marsjanin.

Po Dziennikach Czasu Izolacji Teatr Ludowy zaproponował także serię portretów ludzi teatru, czyli TL Online.

4. W związku z zaistniałą sytuacją…

To takie piękne określenie. Mówić, że coś się dzieje, jednocześnie nie zdradzając co, bo i tak wszyscy wiedzą. Skracać długie wyjaśnienia do prostego komunikatu, który pojawił się na drzwiach i witrynach sklepów, zakładów fryzjerskich, gabinetów dentystycznych. Cykl W związku z zaistniałą sytuacją kupił mnie od razu samym tytułem, a dodając do tego świetne wykonanie i teksty Zośki Papużanki, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie zaproponował widzom absolutne arcydzieło teatru online. Zośka Papużanka za literackim sterem i znakomita Agnieszka Przepiórska w roli matki dwójki dzieci i żony, której mąż utknął na drugim końcu świata – czytamy w opisie. Groteska, lekkość, humor – to znajdziecie w cyklu W związku z zaistniałą sytuacją.

5. Zamknięci w teatrze

Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale to chyba pierwsze w historii użycie sformułowania teatralny serial online. Tak cykl Zamknięci w teatrze określili artyści Teatru Słowackiego w Krakowie. Jak mówi dyrektor perły kulturalnej Starego Miasta Krzysztof Głuchowski, zaistniała sytuacja, że tak żartobliwie wspomnę cykl Teatru Łaźnia Nowa, to świetna okazja, aby stworzyć fantastyczny wideodziennik naszych czasów. Niech Zamkniętych w teatrze określą inne słowa Głuchowskiego, wypowiedziane w pierwszym odcinku teatralnego cyklu: No szczerze… Jesteśmy w dupie. Na początku nie było tak źle, ale teraz, jakby to powiedzieć… staramy się znaleźć jakieś pozytywy.

6. Ku pokrzepieniu serc

Z Krakowa przenosimy się do Warszawy i muzycznego występu artystów Teatru Studio Buffo. Aktorzy nie tylko doskonale występują na scenie, ale – co dziwić nie powinno – równie wspaniale śpiewają, tańczą i nie można im odmówić gustu. Każdy miłośnik polskiej muzyki zachwyci się ich wykonaniem piosenki zespołu 2 plus 1, Chodź, pomaluj mój świat. Nic dziwnego, że nagranie Studio Buffo wyświetlono już ponad 300 tys. razy.

Teatr Studio Buffo ma na koncie jednak jeszcze jedną „pandemiczną” piosenkę, dużo świeższą, bo opublikowaną w połowie maja. Utwór o nadziei i wstającym świcie świetnie wpisuje się w obecne nastroje. Chce się żyć, łaj di di di baj baj szkoda dnia! Piosenka Radość o poranku to odświeżona wersja hitu Marleny Drozdowskiej, autorka Mydełka Fa, która – tu ciekawostka – śpiewała też w zespole Grupa I. Stwierdzenie, że grupa nie zaliczyła zbyt wielu sukcesów, to spora uprzejmość względem kapeli, ale Radość o poranku okazała się ponadczasowa.

7. Muzyczni Nędznicy

Na koniec nie jeden, a aż 40 teatrów. West End to bijące serce brytyjskiego teatru. Spektakle w tym rejonie przyciągają aż 13 milionów widzów rocznie (jak blado wypada więc nasza liczba 14 milionów widzów w teatrach w całej Polsce…). 70 artystów teatrów West Endu zaśpiewało w niesamowity sposób (choć samo nagranie jest dość krótkie) piosenkę z musicalu Les Miserables (Nędznicy), by przypomnieć słowami Victora Hugo, że nawet najczarniejsza noc kiedyś się skończy, a słońce wzejdzie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: