Zatopione rzeźby będą szklarnią dla koralowców. Nietypowe muzeum u wybrzeża Australii

Gdyby niezaznajomiony z tym pomysłem nurek przemierzał akurat okolice Wielkiej Rafy Koralowej w Australii, na widok niezwykłej instalacji na dnie morza mógłby porządnie się przerazić. Jego oczom ukazałaby się bowiem ważąca 165 ton konstrukcja przypominająca szkielet dziwacznego budynku z betonu i stali. To jednak nie ślad mistycznej podwodnej cywilizacji, a rzeźba i zarazem część Muzeum Sztuk Podwodnej w Townsville. Tyle tylko, że wspomniana instalacja znajduje się około 70 kilometrów od wybrzeża.

Jason deCaires Taylor to brytyjski rzeźbiarz, który podwodną sztuką zajmuje się już od kilkunastu lat. Zaczynał od muzeów w Europie, potem pokazywał swoją sztukę na Karaibach. W 2010 roku Morskim Parku Narodowym Cancun w Meksyku umieścił pod wodą aż 400 rzeźb w wystawie pod nazwą Cicha rewolucja (The Silent Revolution), a w końcu zajął się bodaj najambitniejszym projektem w swojej karierze: najsłynniejszym morskim ekosystemem świata, Wielką Rafą Koralową.

Cicha rewolucja w Meksyku, fot. Jason deCaires Taylor

Po latach starań o pozwolenia australijskich władz i we współpracy z naukowcami Uniwersytetu Jamesa Cooka w Townsville Taylor w końcu dopiął swego i stworzył swoją Koralową Szklarnię. To kolekcja rzeźb przedstawiających ludzi w nietypowym szkielecie budynku przypominającego architekturą konstrukcję Długiego Domu Wikingów. W środku natomiast artysta chce posadzić (nie wiem, czy to dobre słowo, poprawcie mnie, jeśli nie!) około 4 tysiące koralowców!

Oficjalne otwarcie tego podwodnego muzeum zaplanowane jest na przyszły rok, ale prace są już właściwie na ukończeniu i Koralową Szklarnię można już podziwiać. Ten projekt to jednak coś więcej niż sama chęć stworzenia czegoś wyjątkowego pod względem artystycznym. Jason deCaires Taylor znany jest ze swojej działalności na rzecz ochrony środowiska – dlatego jego podwodne arcydzieło ma być pretekstem do uświadamiania zagrożeń dla oceanicznej przyrody. Same rzeźby mają też naprawiać Wielką Rafę Koralową! Dzięki materiałom, z którego są wykonane, instalacje wspierają wzrost koralowców i w efekcie odbudowują rafę.


Koralowa Szklarnia” usytuowana jest na piasku, w swego rodzaju podwodnym kanale po północnej stronie rafy. Przepływa tam prąd obfity w składniki odżywcze, dzięki czemu to idealne miejsce dla koralowców i morskiego życia, by zakwitnąć – mówi JASON DECAIRES TAYLOR w rozmowie z My Modern Met.



Rzeźba jest na tyle wysoka, że poszczególne jej części znajdują się w różnych, nazwijmy to, „piętrach mieszkalnych” morskiego życia. Dlatego niektóre elementy Koralowej Szklarni zostały zaprojektowane z myślą o tym, by służyły określonym gatunkom – na przykład w części miejsc dziury będą na tyle niewielkie, że przepłyną przez nie tylko szukające schronienia ryby. W innych miejscach otwory są znacznie większe i przepuszczają także sporych drapieżników. Całość jednak służy przede wszystkim tym pierwszym. Koralowa Szklarnia ma imitować pod tym względem prawdziwe koralowce, które – oprócz pożywienia – zapewniają rybom schronienie. W wyniku blaknięcia naturalnych raf koralowych zaburzony jest jednak naturalny cykl podwodnego życia. Wiele gatunków jest dostosowanych do bardzo specyficznych warunków, w jakich żyją. Podwójna presja wywoływana naszymi emisjami dwutlenku węgla – zmianami temperatury i wzrostem zakwaszania wód – stanowi dla nich śmiertelne zagrożenie – pisze Marcin Popkiewicz z portalu Nauka o Klimacie.

W końcu wspomnieć trzeba o stricte symbolicznym wymiarze Koralowej Szklarni. Wspierająca ekosystem podwodna rzeźba ludzi w szkielecie domu to symbol symbiozy z naturą. Artysta pokazał, że nie musimy być zdobywcami otaczającego nas świata; dużo istotniejsze są wzajemne powiązania z nią i życie w harmonii. Jason deCaires Taylor zapowiada, że w przyszłości projekt zostanie poszerzony o leżącą niedaleko wybrzeża Wyspę Palmową.

Fot. Richard Woodgett
Fot. Richard Woodgett
Fot. Richard Woodgett
Fot. Jason deCaires Taylor

Przeczytaj też: