Nowy Earthworm Jim na konsolę Intellivision Amico… Czekaj, Co? Na co?

To będzie jedna z tych kontynuacji, których chyba nikt się nie spodziewał. Patrząc po pierwszym materiale zapowiedziowym… Być może tak też powinno pozostać? Ojciec walczącego ze złem robaczka w kosmicznym skafandrze – Doug TenNapel – postanowił odkopać poczciwą dżdżownicę z mogiły zapomnienia. Czy słusznie? Zdaniem fanów, którzy wciąż pamiętają liczącą sobie ponad 20 lat serię, miejsce robaków jest jednak w ziemi. Ale, ale… Co to za cuda? Nowa konsola?!

Tak, dobrze widzicie. Earthworm Jim 4 nie dość, że powstanie, to jeszcze ukaże się jako tytuł startowy na zupełnie nowym sprzęcie. Choć obawiam się, że nie jest to taki “nowy sprzęt”, jaki starym wyjadaczom konsolowym by się marzył, aby rozruszać nieco skostniały rynek. Intellivision Amico to maszyna działająca w systemach Android i Linux, która w domyśle ma obsługiwać niemal wyłącznie gry 2D oraz 2,5D. Teoretycznie producent (Intellivision Entertainment) przewiduje możliwość odpalenia na swoim sprzęcie gier 3D, ale pod warunkiem, że będą przystępne i proste do opanowania. Jak dodamy do tego kolejny wymóg związany z konsolką – że wszystkie gry na nią muszą mieć oznaczenie wiekowe E (Everyone, czyli dla wszystkich) lub E10+ w systemie ESRB albo PEGI 3 lub PEGI 7 w systemie PEGI – to obraz staje się jaśniejszy. Intellivision Amico to konsola kierowana przede wszystkim do najmłodszych, głównie do dzieci poniżej 10. roku życia, ewentualnie we wczesnej nastoletniości. To powiedziawszy, starzy wyjadacze sprzed ery 3D powinni się poczuć jak Marty McFly z filmu Powrót do Przyszłości.

Mamo! Zgubiłem pilota!

Pierwsze oficjalne informacje na temat Amico pojawiły się już w 2018 roku. Wtedy ukazał się zwiastun odsłaniający sprzęt reklamowany jako powrót do korzeni gamingu i kultury 18-bitowych gier kojarzonych z epoką lat 80. (cały zwiastun z dudniącą w tle muzyką synthwave, przywodzącą na myśl klasykę gatunku znaną choćby z filmu Tron). Intellivision to zresztą nazwa konsoli, która została wydana w 1979 roku jako konkurent Atari 2600. Maszynka przegrała tę walkę już w pierwszej rundzie z całkowitym wynikiem sprzedażowym liczącym zaledwie 3 miliony egzemplarzy i z biblioteką gier w liczbie 125. Intellivision zostało wycofane ze sprzedaży już 5 lat po premierze. Duża dawka konkretów na temat współczesnej inkarnacji tego wiekowego sprzętu – Amico – została ukazana stosunkowo niedawno na specjalnej półtoragodzinnej prezentacji, która wylądowała na platformie YouTube 5 sierpnia tego roku.

Zgodnie z opisem producenta, Amico ma oferować miksturę zupełnie nowych tytułów – na przykład nowa odsłona serii bazującej na licencji wspomnianego wyżej słynnego filmu – Tron: Deadly Discs, czy też właśnie Earthworm Jim 4 – zaktualizowanych klasyków (Bomberman, Pong, R-Type czy nieco nowszy od wspomnianych Ecco the Dolphin) oraz gry wykorzystujące wmontowaną w konsolę technologię detekcji ruchu i przekładania go na ekran TV. Ten ostatni element jest dla producenta kluczowy, co widać już w designie systemu sterowania. Grać będziemy za pomocą specjalnych kontrolerów, które mają wbudowane ekrany dotykowe, żyroskopy wyczuwające położenie kontrolera (tak jak pady do PlayStation) a wyglądem przypominają piloty do telewizora. Celem konsoli ma być – według twórców – przywrócenie tradycji rodzinnego grania i “kanapowej gry wieloosobowej”. Niektóre tytuły mają oferować multiplayer nawet do 8 graczy na jednym ekranie. Brzmi trochę znajomo. Takie ambicje i plany były chociażby w przypadku Kinecta na Xboxa 360 (który stał się ostatecznie bardziej przydatny jako narzędzie naukowe na politechnikach niż gadżet do grania) czy starszego nawet EyeToy’a na PlayStation 2. W obu przypadkach efekt był słabszy od zamierzonego i ostatecznie kampania zrobienia z detekcji ruchu na “dorosłych” konsolach równoprawnego systemu sterowania w grach okazała się finansową klapą.

Mimo to nie skreślałbym nowego hardware’u na starcie. Pytanie jednak, kiedy to wszystko sprawdzimy na własną rękę? Premiera Amico jest zaplanowana na kwiecień przyszłego roku. Każdy egzemplarz konsoli ma mieć bazowo wgranych sześć tytułów z możliwością dokupienia około czterdziestu innych startowych w systemie dostępu online – same gry mają być w chmurze. Jednym ze starterów, jak już pisałem, ma być właśnie najnowsza “dżdżownica Jim”. Takie są plany, choć w rzeczywistości dokładna data premiery tytułu nie jest jeszcze znana. Wiadomo na pewno, że ukaże się początkowo wyłącznie na Amico, portów nikt chwilowo nie ma w planach – co wielu starym fanom serii się nie podoba.

Robak z pistoletem na sterydach… Na sterydach

Ostatni pełnoprawny tytuł z serii Earthworm Jim został wydany aż 21 lat temu (Earthworm Jim 3D). Po drodze pojawił się jeszcze spin-off pod tytułem Earthworm Jim: Menace 2 the Galaxy, stworzony przez inny niż bazowe gry zespół, uznawany za coś na kształt tego wstydliwego wujka, o którym rodzina nie rozmawia przy stole. 10 lat temu wyszła jeszcze reedycja pierwszej części w wysokiej rozdzielczości. Tak naprawdę Earthworm Jim 4 to pierwsza pełnoprawna nowa odsłona serii od 1999 roku. Choć sygnały o możliwości powrotu do zapomnianej już nieco sagi o umięśnionym robaku strzelającym z pistoletu laserowego sięgają roku 2008, to dopiero teraz pojawiły się pierwsze konkrety. Historia trochę jak ze słynnym Duke Nukem Forever, oby bez podobnego finału.

Może to jednak pewne fatum, bo niestety pierwsze spojrzenie nie napawa optymizmem. Jak na grę, która w jakiś sposób ma nie tylko uderzać w nostalgię za czasami dawno minionymi w gamingu – bardzo mocno idealizowanymi przez starszych graczy, z czym nie do końca się zgadzam, bo sam te czasy pamiętam i nie uważam, aby obecne gry były jakieś gorsze od ówczesnych – ale też reklamować zupełnie nowy hardware, na którym się ukaże, wstępne wrażenia wśród graczy są grubo poniżej oczekiwań.

Zwiastun ukazujący grę prezentuje zaledwie szczątkowy fragment bliżej niejasnego momentu w rozgrywce, kiedy to Jim ląduje na jakiejś tropikalnej plaży. Gra jest, podobnie jak pierwsze dwie odsłony, rozgrywana z perspektywy scrollowanej platformówki 2,5D co akurat uważam za dobry ruch wobec renesansu tego typu tytułów w ostatnich czasach. To, co jako pierwsze uderza po oczach, to dość osobliwy design postaci i otoczenia, niewiele już mający wspólnego z dawnymi częściami. Z jednej strony to zrozumiałe, w końcu seria ma ponad dwie dekady – można trochę podkręcić atmosferę bez utraty specyficznego klimatu absurdu, z którego poprzednie części słynęły. Z drugiej jednak strony graficznie nowa dżdżownica prezentuje się jak dotąd mocno średnio z rysunkami, których powstydziłyby się nawet kreskówki dla najmłodszych dzieci. Pomijam nieco zbyt jak dla mnie psychodeliczny wygląd niektórych elementów, bo to w sumie kwestia gustu. Animacja postaci i elementów krajobrazu prezentuje się już znacznie lepiej, ale daleko tu do poziomu “dużych” tytułów 2,5D takich jak choćby seria Ori (Ori and the Blind Forest, oraz sequel Ori and the Will of the Wisps). Całkiem przyjemna jest oprawa dźwiękowa, zarówno pod względem muzycznym jak i dźwięków otoczenia, ale trudno dać kompleksową opinię na podstawie filmiku, który trwa niewiele ponad pół minuty. Być może to wszystko element konwencji konsoli Amico – powrót do klasyki, powrót do “klasycznego” wykonania technologicznego. Być może ktoś się na to skusi, ja jestem obecnie sceptyczny, a serię Earthworm Jim znam i cenię sobie z lat dziecięcych.

Poczekam, popatrzę, nie cofnę kijem Wisły

Więcej chwilowo o nowej odsłownie dżdżownicy Jima napisać się nie da, bo… Nic więcej nie wiadomo. Ukazany niedawno gameplay nie pokazuje praktycznie nic poza krótkim sprintem przez dżunglę. Pozostaje jedynie czekać na więcej mięcha z nadzieją, że jest na co czekać. Niezależnie jednak od tej konkretnej gry, system Amico może okazać się strzałem w dziesiątkę, który wypełni pokoleniową lukę pomiędzy młodymi adeptami padów, zaczynającymi dopiero swoją przygodę z grami, a starymi wyjadaczami (czyli na przykład ich ojcami czy matkami). W tym sensie koncepcja powrotu do grania całą rodziną może faktycznie nie być tylko chwytem marketingowym. Pytanie na ile współczesna młodzież wychowana na Fortnite i innych kolorowych strzelankach będzie miała ochotę sięgać do takich “dziadów” jak Asteroids czy Missile Command. Ja na pewno bardzo chętnie, ale choć sam dzieci nie mam (nie licząc psa, ale społeczeństwo różnie patrzy na traktowanie czworonoga jako potomstwo), to jednak z trzydziestoma wiosnami na karku chyba już muszę się nazwać starym zgredem. Nostalgia za retro-gamingiem trzyma się mocno, wręcz narasta więc… Kto wie, może tym razem szykuje się sukces?

KUBA PADUCH – Od 2016 roku reporter Radia ESKA w Krakowie. Wcześniej reporter Polskiego Radia i współtwórca radia studenckiego Uniwersytetu Jagiellońskiego UJOT FM. Od dziecka gracz (głównie konsolowy), pasjonat Japonii i szeroko pojętej nerdowej popkultury. Wielbiciel kina rozrywkowego. Płakał pod koniec Metal Gear Solid 4 i w kinie na Avengers: Endgame. Jego życiowym idolem jest Son Goku.