O kobietach-karabinach i koneserze broni: „Helmut Newton. Piękno i bestia”

Film Helmut Newton. Piękno i bestia powinna zobaczyć każda kobieta. Choć niewątpliwie panom też się bardzo spodoba, zwłaszcza koneserom pięknych kształtów, których dziesiątki obejrzymy w tym półtoragodzinnym dokumencie o fotografie Helmucie Newtonie. Nie lubicie filmów biograficznych? Nie szkodzi, bo w tym przypadku życiorys Newtona wylądował – paradoksalnie – na drugim planie.

Helmut Newton (1920-2004) to niemiecko-australijski fotograf mody. Pracował dla projektantów takich jak Yves Saint Laurent i Thierry Mugler, a także dla magazynów Elle, Queen czy dla francuskiej edycji Vogue. Stworzył serię portretów najbardziej wpływowych ludzi: Naomi Campbell, Madonna czy Angelina Jolie to tylko mały wycinek z listy nazwisk znanych postaci, z którymi Newton współpracował. Byli też David Bowie, Leonardo DiCaprio i Jack Nicholson – wymieniać można długo. Jego fotografie niepokoją i prowokują. Są ciekawym badaniem granic sztuki, fotografii użytkowej i pornografii. Najsłynniejsze prace Newtona to kobiece akty, które są polemiką z zagadnieniami fantazji i dominacji.  Szowinizm, rasizm, popularyzacja pornografii i sadomasochizmu, mizoginizm – lista zarzutów, jakie na przestrzeni lat pracy kierowano wobec fotografa, jest co najmniej tak długa, jak lista jego modeli i modelek.

Film

Dokument Helmut Newton. Piękno i Bestia wyreżyserował Gero von Boehm. To zlepek archiwalnych wywiadów z artystą, współczesnych rozmów z jego żoną i jego byłymi modelkami. Na ekranie zobaczymy takie osobowości jak Catherine Deneuve, Grace Jones i Claudia Schiffer. Znamienne, że poza Newtonem w filmie nie wypowiada się żaden mężczyzna. Von Boehm opowiada o życiu artysty nie w sposób chronologiczny, a wątkowy. Nie brakuje w nim humoru, bo Newton w swoich wypowiedziach zdradza się jako niezwykle dowcipny człowiek. Historia o słynnym zdjęciu kurczaka w szpilkach to przednia anegdota. Można odnieść wrażenie, że fotograf to taki duży chłopiec w pokoju pełnym zabawek. Okazuje się jednak, że swoją pracę traktował bardzo serio. Wszyscy pamiętają złe zdjęcie. Nikt nie pamięta bólu, jaki trzeba odczuć, by zrobić dobre zdjęcie. Więc musimy się trochę poświęcić by zrobić dobre zdjęcie – to parafraza Newtona, ale mniej więcej takie miał podejście do swoich działań.

Helmut Newton – Autoportret z żoną i modelkami (Paryż, 1981) // Fundacja Helmuta Newtona

Życie

Film, jak już napisałam, nie przedstawia chronologicznie życia głównego bohatera. Mimo to dowiemy się sporo o dzieciństwie niemieckiego Żyda urodzonego w Berlinie. Dorastanie w estetyce faszystowskich Niemiec miało istotny wpływ na rozwój jego poczucia piękna i brzydoty oraz kształtowania się preferencji i fantazji. Rzeczywiście w jego fotografiach trudno nie widzieć pewnych powiązań ze zdjęciową dokumentacją choćby olimpiady w Berlinie w 1936 roku. Lirycznie przedstawiony został wątek żony Helmuta Newtona –  June Browne (jedynej, co pewnie zaskakuje w życiorysie „perwersyjnego fotografa nagich kobiecych ciał”). Ich relacja ukazana została jako bardzo intymny i czuły związek dwojga ludzi zafascynowanych obrazem. Żona była czynnym uczestnikiem jego działań twórczych. W pamięci zostają dwa obrazy. Naga modelka odbijająca się w lustrze, w którym widoczny jest fotograf w płaszczu (tak, to sesja modowa męskich płaszczy) a za ramą lustra przyglądająca się krytycznie, ale wspierająco żona. W filmie zobaczymy też ich inne zdjęcia – rodzinne. Zdjęcia ze szpitala, z wakacji. Przepełnione humorem i właśnie intymnością – taką zbudowaną w oparciu o relację emocjonalno–intelektualną. Ciekawy i zupełnie inny wizerunek tytułowej „bestii”. 

Ciało

Słowo wyjaśnienia, dlaczego Helmut Newton. Piękno i bestia to – w mojej opinii – film głównie dla kobiet: to dzieło dotykające w największej mierze tematu kobiecego ciała i jego siły.

Z założenia nagość postrzegamy w kontekście obnażenia. W stereotypowym ujęciu jest ona darem w relacji erotycznej. Może być też upokorzeniem, osłabieniem, rozbierający przejmuje władzę nad rozbieranym. U Newtona nagość jest siłą, mocą i władzą. Kobieta jako obiekt pożądania jest silniejsza od mężczyzny, który jej pożąda. Nawet, jeśli jest związana, erotycznie wypięta na kolanach, a na jej plecach jest zamontowane siodło – nadal bije od niej moc. Seks jako niekończący się dyskurs o sile i uległości. Nagie ciało jak karabin gotowy do wystrzału – o tym są prace Newtona. Zostaje w wyobraźni cykl zdjęć, na których widać ubrane kobiety, a następnie nagie w dokładnie identycznych pozach. Warto to zobaczyć, jeśli ktokolwiek ma wątpliwość, że obnażone damskie ciało to władza. To zresztą element, który powtarza się we wszystkich użytych w filmie wypowiedziach modelek. Czułam się silna, czułam się bezpiecznie, to było mi potrzebne, to zmieniło moje postrzeganie własnego ciała – to mówią dojrzałe kobiety, które we wczesnej młodości pracowały z Newtonem, tworząc jego historyczne zdjęcia. Jedna z modelek mówi, że całą młodość czuła się jak sarna, na którą polują mężczyźni – łowcy, ale nie czuła się tak przed obiektywem Newtona. Wtedy czuła, że ma władzę.  Warto obejrzeć ten dokument właśnie dla tej refleksji. Mizogin staje się feministą, a feminizm uświęceniem kobiecości bez negacji jej aspektu seksualnego – nawet przy akceptacji chwilowej męskiej dominacji. Ciekawe i nieco inne ujęcie.

Film Gero von Boehma to obraz jednostronny, pełen zachwytu nad portretowaną twórczą jednostką i kreowanym przez nią światem. Nie widzę tytułowej „bestii”. Zobaczyłam lekko szalonego, kreatywnego, zabawnego człowieka, bardzo solidnie podchodzącego do swojej pracy, zajadanego żywcem przez świat narodzony ze swojej wyobraźni. Nie piszę tego w kontekście zarzutu. Wolność jest warunkiem pracy artystycznej. Można założyć kurczakowi szpilki – można zrobić o tym film pełen zachwytu. Można też z obu tych kreacji artystycznych czerpać inspirację do refleksji – i właśnie to serdecznie polecam.