10 lat po śmierci Ireny Kwiatkowskiej jej głos ponownie rozbrzmiał w kinie

3 marca 2011 roku w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie zmarła Irena Kwiatkowska. Aktorka debiutowała na ekranie tuż po II Wojnie Światowej, wykładała na warszawskiej PWST i przez 65 lat była związana z Polskim Radiem jako spikerka. Jej interpretacją „Ptasiego radia” Juliana Tuwima zachwycały się kolejne pokolenia. Głosem Kwiatkowskiej możemy zachwycić się raz jeszcze w animowanym filmie Mariusza Wilczyńskiego – „Zabij to i wyjedź z tego miasta”.

Najbardziej znana z roli „Kobiety Pracującej” w „Czterdziestolatku” Irena Kwiatkowska osiągnęła nie tylko artystyczny sukces. „Bywa, że aktorzy osiągają wielką sławę, popularność, sukces mierzony pieniędzmi albo okładkami pism. Irena Kwiatkowska pozyskała znacznie więcej – prawdziwą miłość widzów! Była aktorką, którą Polacy pokochali” – mówi z okazji 10. rocznicy śmierci Kwiatkowskiej Jarosław Kilian, były dyrektor artystyczny Teatru Polskiego. Jej talent poznali nie tylko stali bywalcy kin i teatrów. Popularność w dużej mierze zawdzięczała swoim występom na antenie Polskiego Radia, gdzie recytowała wiersze Brzechwy i Tuwima, wcieliła się w Plastusia i Panią Eufemię – i jako Plastusia jej głos może kojarzyć wielu dzisiejszych 60-latków. Mimo że Irena Kwiatkowska przeszła na emeryturę w 1994 r. (urodziła się jeszcze przed I Wojną Światową, w 1912 r.), długo jeszcze grała śmierci na nosie. Miała w tym zresztą wprawę, bo pod pseudonimem „Katarzyna” w służbie Armii Krajowej walczyła w powstaniu warszawskim.

Zmarła w wieku 99 lat, w pamięci pozostała jako osoba przedkładająca przyjaciół nad salony, żywiołowa i pełna radości. Publiczność cieszyła nieprzeciętnym talentem komediowym. Na pół roku przed śmiercią doczekała się własnej „Ławeczki z humorem Ireny Kwiatkowskiej” w Skolimowie. „Można na niej nie tylko usiąść, ale także posłuchać 11 najbardziej znanych piosenek i monologów artystki” – wyjaśniał Artur Andrus, który prowadził uroczystość odsłonięcia ławeczki skonstruowanej na wzór taśmy filmowej.

Ławeczka z humorem Ireny Kwiatkowskiej. // fot. Grażyna Burak

Głos Ireny Kwiatkowskiej w najnowszym filmie. W kogo się wcieliła?

„Zabij to i wyjedź z tego miasta” to nowa animacja Mariusza Wilczyńskiego, za którą reżyser otrzymał w grudniu dwie statuetki Złotych Lwów. Sam Wilczyński to uznany animator, stąd trudno się dziwić, że najbardziej znani artyści zgodzili się na wzięcie udziału w jego najnowszym projekcie. Animowane postaci przemawiają do widzów nierzadko głosami nieżyjących już ludzi, na przykład Andrzeja Wajdy, Gustawa Holoubka czy właśnie Ireny Kwiatkowskiej. Aktorka pozwoliła nagrać swój głos do filmu, który dopiero 10 lat po jej śmierci ma swoją oficjalną premierę. Realizacja całego projektu trwała jeszcze dłużej, bo aż 14 lat.



– Chciałem utrwalić w filmie tych wszystkich artystów, którzy kształtowali moją wrażliwość, wyobraźnię i system wartości, gdy byłem dzieckiem. Panią Irenę Kwiatkowską namówiła na moją prośbę jej agentka pani Grażyna Miśkiewicz. Nie miałem pewności, czy to się uda, bo pani Irena mieszkała już wtedy w Skolimowie i nie czuła się najlepiej. Pamiętam, że tego dnia, gdy przyjechałem ją nagrać, była w świetnej formie – wspomina Mariusz Wilczyński w rozmowie z Darią Porycką z PAP. 

– Odczekałem chwilę aż skończy jeść obiad i wręczyłem jej sto róż. Była dla mnie jak babcia. Kiedy jako mały chłopiec plątałem się mamie pod nogami, dawała mi kredki do rysowania – i zazwyczaj rysowałem naszych jak biją Krzyżaków pod Grunwaldem – albo włączała bajki na płytach, które czytała pani Irena Kwiatkowska. Udało mi się nagrać panią Irenę i zacząłem się zastanawiać, kto może być jej partnerem w pociągu – dodaje Wilczyński.

Rolę partnera zgodził się odegrać Andrzej Wajda. „Zabij to i wyjedź z tego miasta” to opowieść, która zresztą dobrze wpisuje się w ideę obchodzenia rocznic śmierci ważnych dla nas ludzi. Obraz Wilczyńskiego opowiada o pamięci, o wspomnieniach. Jego paliwem napędowym, jak określiła to w tekście na blogu Pełna Kulturka Anna Radecka, jest rozliczenie z przeszłością, a Wilczyński zbierał materiał do filmu przez całe życie. W jednym z ostatnich wywiadów, jakiego udzieliła 97-letnia wówczas Kwiatkowska, aktorka zdradziła, że unika wspomnień.

Oficjalna premiera filmu „Zabij to i wyjedź z tego miasta” 5 marca, choć w praktyce pokazy przedpremierowe w kinach już trwają.