Komedie „gorzko-gorzkie”. Filmowe wybory Polaków według badania

„Dzień świra” Marka Koterskiego polskim filmem wszech czasów, w dodatku niezależnie od wieku widzów. Tak wynika z raportu Uniwersytetu SWPS zrealizowanego na zlecenie Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego. Kolejne miejsca zajęły: „Zimna wojna”, „Bogowie”, „Seksmisja”, „Chłopaki nie płaczą” i „Sami swoi”.

Z raportu „Polacy o polskich filmach” wynika, że lubimy się pośmiać. Wielu ankietowanych to właśnie komedie przedstawia jako naszą narodową specjalność. Choć część zaznacza, że raczej tak było, niż jest. „Dzień świra” Polacy cenią za uniwersalność. Autorzy badania z Uniwersytetu SWPS przytaczają jedną z wypowiedzi ankietowanych osób:

„Jak miałam 15 lat, to myślałam, że to jest komedia, a «Dzień świra» to dramat, życie. Ale dla mnie to jest klasyk i dużo wniosków, refleksji, aktorzy tak samo dobrzy. Gorzko-gorzki film, z nutą niby-żartów, ale te żarty dalej są trochę gorzkie.”

Nie lubimy za to naszych rodzimych komedii romantycznych, rodaków posądzając o zły gust. Najczęstsze zarzuty to banalna fabuła, niespójna, zła gra aktorska i poziom realizacji, który pozostawia wiele do życzenia.

Wśród popularnych reżyserów prym wiedzie Wojciech Smarzowski, choć raport przytacza też krytyczne oceny jego twórczości:

„To jest bardzo ciemne, jak na polskie filmy nawet. Używa bardzo takich dużych kontrastów, bardzo mocnych analogii, bardzo mocnych stwierdzeń i jest po prostu ciężkim kinem.”

„Dla mnie te jego filmy są strasznie naturalistyczne, ja takiego kina za bardzo nie… Znaczy, lubię obejrzeć coś, co mną wstrząśnie, ale niekoniecznie takie obrazy, taki sposób wyrazu.”

Mocno krytykowane są również kontynuacje popularnych filmów (np. „Kogel-mogel”, „Listy do M.”, „Planeta Singli”), które nie trzymają poziomu swoich pierwowzorów. Zdaniem badanych są robione na siłę, dla pieniędzy, bez pomysłu i zaangażowania ze strony twórców.

Polacy lubią chodzić do kina

Z naszym udziałem z kulturze filmowej naprawdę nie jest źle. 54,7 proc. Polaków wybiera się do kina na polskie filmy kilka razy do roku lub rzadziej. 18,8 proc. badanych siada w fotelu kinowym raz w miesiącu.

Polskie filmy oprócz kina oglądamy na płatnych platformach streamingowych i w internecie. Starsi wyżej w hierarchii stawiają kino, młodzi wolą platformy takie jak Netflix, HBO GO, Player, Ipla, VOD, CDA, Zalukaj.

Chodząc do kina czujemy się trochę „lepsi”. 57,5 proc. zapytanych uważa, że bywanie w kinie „jest obowiązkiem kulturalnych ludzi”. Chodzimy z rodziną (67,4 proc.) lub ze znajomymi (34,5 proc.), ale co szóstemu Polakowi wystarcza jego własne towarzystwo, by wybrać się na film.

Polaków portret własny, ale po retuszu

A co Polacy chcieliby zobaczyć w krajowych filmach? Siebie, ale odrobinę fajniejszych. Takich jak po nałożeniu instagramowych filtrów. „Coś pozytywnego, coś, co nie będzie przesiąknięte tym, jacy jesteśmy” – takie wypowiedzi przytaczają badacze.

Nie chcemy alkoholika, bojownika i Narodu jako zbiorowości. Chcemy fajnego, normalnego bohatera, który zmaga się ze zwyczajnymi problemami życia codziennego. Drodzy reżyserzy, zróbcie filmy o naszych kumplach. Może nie są idealni, ale to równi goście. 

Szczegółowy raport jest dostępny na stronie Filmoteki Narodowej – Instytut Audiowizualny.