45 sekund sławy. O czym mówią gwiazdy w oscarowych przemówieniach?

Co powiedzieć w 45 sekund, gdy jest się na szczycie? Komu zadedykować pierwszą, a komu ostatnią chwilę tryumfu? Skupić się na sobie czy na swoim dziele? A może poświęcić ten moment dla spraw ważnych? Wykorzystać chwilę, gdy patrzy na nas świat i choć próbować naprawić w nim to, co złe? Przed tym dylematem stoją teraz filmowi artyści nominowani do tegorocznych Oscarów. Pewnie nigdy nie dowiemy się, kto już ma przygotowaną przemowę, kto liczy na przypływ spontanicznego natchnienia, a kto w ostatniej chwili zmieni zaplanowane słowa. Jedno jest pewne: oscarowe przemowy budzą przynajmniej tyle emocji, co kreacje, w których gwiazdy pojawiają się na czerwonym (a dokładnie burgundowym) dywanie.

45 sekund – tyle plan oscarowej gali przeznacza dla zwycięzcy. W praktyce mało kto w chwili triumfu trzyma się czasu i większość nagrodzonych go przekracza. Zasadę wprowadzono wkrótce po słynnej mowie Greer Garson w 1943 r. Wzruszona aktorka przemawiała wtedy do publiczności 7 minut. Zachowało się niestety nagranie tylko z 4, ale pani Garson zdobyła sobie niewątpliwie miejsce w historii rozdania tych nagród.

Teraz trudno będzie pobić ten rekord, bo po pewnym czasie orkiestra po prostu zaczyna grać i zagłusza przemawiającego. Jednak przecież nie tylko w długości – a może przede wszystkim nie w długości – należy szukać jakości i wartości wygłaszanych słów.

O świecie

Na oscarowych galach była, jest i będzie obecna polityka. Czy to źle? Osobiście uważam, że nie. Film nie jest pustą rozrywką, która ma nam tylko zapewnić relaks. Filmy poruszają trudne tematy społeczne, obyczajowe, osobiste i polityczne. Gala honorująca najlepszych w tej trudnej sztuce nie jest więc wolna od takiej tematyki, w przeciwnym razie byłaby tylko imprezą wyceniającą rzemiosło.

Z pewnością trudno zapomnieć słowa wypowiedziane przez Joaquina Phoenixa podczas ubiegłorocznego rozdania nagród. Słowa gorzkie, które brzmiały jak mowa oskarżycielska wobec współczesnego świata.  Aktor wspomniał wagę równości między płciami, prawa osób LGBTQ, ale też prawa zwierząt. Jak mówił, nikt nie ma prawa nikim pogardzać. Nie mamy też prawa plądrować planety.

Myślę, że bardzo oddaliliśmy się od natury. Jesteśmy winni egocentrycznemu spojrzeniu na świat, przekonaniu, że jesteśmy w centrum wszechświata, plądrujemy naturę, wykorzystując jej zasoby naturalne. Czujemy, że możemy w sztuczny sposób zapłodnić krowę, a kiedy rodzi, zabieramy jej dziecko, mimo że jej wołanie z bólu jest trudne do niezauważenia. Potem zabieramy jej mleko i wlewamy sobie do kawy – mówił aktor, dodając, że myśli o tym, z czym borykamy się wszyscy – o problemach wszystkich ludzi.

Wezwania do walki o prawa kobiet również często padały z oscarowej mównicy. Nominowana w tym roku za rolę w „Nomadland” Frances McDormand  podczas odbierania wyróżnienia za pierwszoplanową rolę w filmie „Trzy Billboardy za Ebbing Missouri” nawoływała do szacunku do artystycznego i zawodowego dorobku kobiet. Zakończyła swoją przemowę  słowami „Inclusion Rider”. To klauzula, o którą podczas podpisywania kontraktu może poprosić aktor lub aktorka. Gwarantuje ona równouprawnienie pod względem rasy i płci.

Jeszcze dalej w politycznym manifeście poszedł Marlon Brando, który odmówił odebrania statuetki za rolę w „Ojcu chrzestnym”, a na ceremonię wysłał indiańską aktywistkę, która mówiła o prawach rdzennych mieszkańców Ameryki. Aktor w ten sposób zaprotestował przeciw dyskryminacji Indian i sposobowi ich przedstawiania w filmach.


Czy w tym roku usłyszymy więcej przemówień dotyczących kwestii rasowych? Okoliczności temu sprzyjają. We wtorek zapadł wyrok w głośnej sprawie śmierci Georga Floyda, która spowodowała liczne antyrasistowskie protesty w USA i spowodowała, że popularny stał się ruch „Black Lives Matter”.

O sobie


Większość nagrodzonych skupia się podczas przemówienia na sobie. Wprawdzie w świecie filmu mamy zatrzęsienie nagród i wyróżnień, które można zdobyć, ale to właśnie Oscary obrosły tak wielką legendą, że wydają się szczytem wszystkich szczytów. Czasem wydaje się, że oscarowe przemówienia pełne są fałszywej skromności. Ale może nie jest ona tak fałszywa, jak się wydaje? Co czuje człowiek mając swoje 45 sekund sławy? Oto kilka najlepszych relacji z pierwszej ręki:

– Chciałbym być Jupiterem, porwać wszystkich na niebieski firmament, i tam się ze wszystkimi kochać – Roberto Benigni, „Życie jest piękne”.

– Nie spodziewałem się tej nagrody. Wiem doskonale, że bardzo utrudniam wam to, żebyście mnie często doceniali – Sean Penn, „Obywatel Milk”.

– Są takie miejsca na ziemi, w których nie spodziewasz się, że kiedykolwiek staniesz. Dla mnie to księżyc, Biegun Południowy, podium konkursu Miss Świata oraz miejsce, w którym właśnie stoję – Simon Beaufoy, „Slumdog. Milioner z ulicy”.

– Czy ktoś kiedykolwiek tu zasłabł? Jeśli nie, mogę być tą pierwszą osobą… – Penélope Cruz, „Vicky Cristina Barcelona”.

– Ladies and Gentlemen, będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po polsku – to oczywiście Andrzej Wajda w 2000 roku odbierający honorowego Oscara.

Żarty i anegdoty

Niezależnie od tego, że mównica oscarowa to głównie miejsce triumfu i łez (oczywiście wzruszenia), to wielu artystów w tym miejscu pozwala sobie na dystans i żarty. Ten rodzaj cytatów jest właśnie moim ulubionym – a to dlatego, że niezależnie od przyjemności i satysfakcji, jaką daje bycie nagradzanym, jest to tylko ulotna chwila docenienia, subiektywna ocena pewnego grona. Czy Oscar jest wart wszystkiego? To już każdy artysta sam wie najlepiej. Co jakiś czas warto jednak przypomnieć sobie, że czerwony dywan po gali zostanie zwinięty, a statuetka złapie kurz, jak każdy inny przedmiot na biurku. Kochajmy artystów, którzy mają dystans to tej złotej figurki.

– Możecie jeszcze raz sprawdzić kopertę? – Martin Scorsese, „Infiltracja”.

– Myślę, że to dowodzi, że w Akademii jest tyle samo świrów, co wszędzie indziej – Jack Nicholson, „Lot nad kukułczym gniazdem”.

– Gdy wypowiedzieli moje imię, miałam wrażenie, że połowa Ameryki myśli: o nie, znowu ona? – Meryl Streep, „Żelazna Dama”.

Jak ja się tu znalazłem? Nakręciłem czarno-biały film o potrzebie ciszy, wycofania się ze świata i kontemplacji, a teraz jestem tutaj, w centrum hałasu i uwagi świata. Życie jest pełne niespodzianek – Paweł Pawlikowski, „Ida”.

– Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie przygotowałam sobie przemówienia. Właściwie to gdy miałam osiem lat, stawałam w łazience przed lustrem z butelką szamponu i udawałam, że to Oscar. Cóż, teraz to zdecydowanie nie jest szampon… – Kate Winslet, „Lektor”.

– Moje dzieci są zbyt duże, żeby to pamiętać, ale kiedyś obiecałem im, że jeśli kiedykolwiek dostanę Oscara, przyjmę go skacząc jak Tygrysek z „Kubusia Puchatka”. I to właśnie zamierzam zrobić – Danny Boyle, „Slumdog. Milioner z ulicy”.

– To jedyny nagi mężczyzna, jaki kiedykolwiek trafi do mojej sypialni – Melissa Etheridge, piosenkarka, przyznająca się do homoseksualnej orientacji, odbierając nagrodę za piosenkę „I Need to Wake Up”.

Jakie tegoroczne słowa trafią do historii oscarowych gal? Przekonamy się niebawem. Szkoda, że nigdy nie poznamy treści tych niewygłoszonych przemówień artystów, którzy nie doczekali się wyróżnienia. Być może na kartkach, które nie zostały wyjęte z torebek i kieszeni garniturów były zapisane mocniejsze polityczne deklaracje i zabawniejsze żarty.